
Wszystko zaczęło się w 2020 roku. To był moment, w którym wielu z nas uświadomiło sobie, jak bardzo jesteśmy zależni od globalnych łańcuchów dostaw — i jak szybko światowa sytuacja może sprawić, że zwykłe, codzienne produkty, w tym jedzenie, stają się trudno dostępne. To był pierwszy impuls do działania.
Im bardziej zagłębiałem się w temat zdrowia — szczególnie gdy w naszej rodzinie mierzyliśmy się z różnymi problemami — tym wyraźniej widziałem, że odżywianie może być właściwą drogą do poprawy wielu z tych kwestii. A zdrowa żywność zawsze zaczyna się od zdrowej gleby.
Niestety współczesne systemy rolne są często nastawione na produkcję jak największej ilości za jak najniższą cenę, co odbywa się kosztem jakości. Efektem jest żywność, która po prostu nie odżywia naszego ciała tak, jak powinna. To była pierwsza duża zmiana w myśleniu.
Jednocześnie, wraz z coraz silniejszym wpływem technologii na nasze życie — i jej rosnącym, niemal uzależniającym charakterem — coraz mocniej zdaję sobie sprawę, że miejsca dające ludziom możliwość wyciszenia, odłączenia się i zdystansowania od technologii będą zyskiwać na znaczeniu.
Takie przestrzenie staną się nie luksusem, a koniecznością.
Drugim powodem było pragnienie stworzenia miejsca, gdzie naprawdę możemy być blisko natury. Gdzie możemy zwolnić, żyć prościej, pracować rękami, spędzać całe dnie na świeżym powietrzu i wychowywać naszych chłopców tak, aby rozumieli, ile pracy trzeba włożyć, żeby jedzenie znalazło się na stole.
Trzecim powodem była potrzeba stworzenia przestrzeni, w której ruch, zdrowie, odżywianie i społeczność wzajemnie się uzupełniają. Miejsce, do którego chcemy zapraszać ludzi, budować relacje i tworzyć przestrzeń, w której ciało, umysł i duch mogą być karmione tym, co naprawdę ważne.
Bo nie tylko oddaliliśmy się od natury — oddaliliśmy się również od codziennego ruchu, od zwykłej fizyczności, która kiedyś była normalną częścią życia. Ta farma jest naszym sposobem, żeby to odzyskać.
Bo uprawianie i przygotowywanie jedzenia to fundament naszej ewolucji. Karmienie siebie — a zwłaszcza własnej rodziny — najlepszą możliwą żywnością jest celem samym w sobie. A świadomość, skąd pochodzi nasze jedzenie, wpływa na wszystko: jak się czujemy, jak myślimy, jak się ruszamy i jak funkcjonujemy każdego dnia.
